Sterownie ogrzewaniem w domu, mieszkaniu lub firmie – system Bero

Stali czytelnicy tego bloga wiedzą, że jestem bardzo pozytywnie nastawiony do technologii, które ułatwiają życie. W szczególności tych związanych z automatyką domową lub, jak kto woli, inteligentnymi domami. Na wiele problemów mam własne, sprawdzone (często już przez lata) rozwiązania. Preferuję je, bo gotowe systemy zwykle mają jakieś wady. Często wszystko rozbija się o brak otwartości danego rozwiązania – producent ma ambicje rozwiązać wszystkie problemy użytkownika, nie zostawiając pola do samodzielnej rozbudowy i integracji. Zamyka się przez to w kręgu funkcji przewidzianych przez własnych projektantów, nie dopuszczając myśli, że jego produkt mógłby być tylko składową jakiejś większej całości. To grzech wielu, świetnie zapowiadających się, polskich systemów z różnych dziedzin automatyki domowej.

Bero - zarządzanie ogrzewaniem

Czasem jednak spotykam coś, co sprawia, że chciałoby się zawołać – świetne, dlaczego ja na to nie trafiłem wcześniej? Dzisiaj będzie właśnie o systemie, który bardzo mnie ostatnio zaintrygował (żeby nie napisać zafascynował). Sterownie ogrzewaniem, to ta działka automatyki, która była od początku w kręgu moich zainteresowań, o czym kiedyś już pisałem. Ma wielki potencjał – daje nie tylko wygodę i komfort, ale także realne oszczędności. Właśnie w tym obszarze działa Bero – polski system inteligentnego zarządzania ciepłem, jak go nazywają autorzy. Pozwala on na dowolne sterowanie ogrzewaniem, od poziomu grzejnika po piec, także przez Internet. Poza prostym sterowaniem, umożliwia też łatwe programowanie zmian temperatur, dopasowanych do naszych preferencji i zwyczajów. Nie bez znaczenia jest fakt, że możemy stale monitorować warunki w naszym mieszkaniu, nawet będąc poza domem.

Budowa systemu

Co mnie urzekło w Bero? Uniwersalność, prostota (a jednocześnie bogactwo możliwości), potencjał rozwoju i możliwości integracji. Jest to system, który z powodzeniem zainstaluje w mieszkaniu średnio techniczna osoba, nie poświęcając na to więcej niż dwie godziny. Jednocześnie sprawdzi się on też świetnie w domu z własnym źródłem ogrzewania lub nawet w firmie zlokalizowanej w kilku budynkach, z kilkoma różnymi źródłami ciepła. A ogrzewanie nadal będzie zarządzalne centralnie, w bardzo prosty i przejrzysty sposób. Do zastosowań i konkretnych scenariuszy jednak jeszcze wrócimy. Co ciekawe, to wszystko daje się osiągnąć przy pomocy systemu, który ma tylko kilka, za to dobrze przemyślanych, komponentów.

Centralka sterująca ogrzewaniem

Centralka Bero

Podstawą systemu jest centralka, która steruje wszystkimi pozostałymi urządzeniami. Jest to niewielkie pudełko, wyglądające jak mały router, z antenką. Podłączamy ją do sieci przez złącze ethernet – w zestawie dołączony jest przewód, który w najprostszym przypadku, z jednej strony wpinamy do centralki, a z drugiej – do routera internetowego. Szczęśliwie zasięg centralki jest na tyle duży, że można ją umieścić praktycznie w dowolnym miejscu domu, żeby nie była widoczna.

Elektroniczne głowice termostatyczne sterowane radiowo

Elektroniczna głowica termostatyczna Bero

Widoczne za to z pewnością będą za to głowice termostatyczne. Bardzo niezręcznie jest mi się wypowiadać na temat estetyki w tym miejscu, bo to nie blog o modzie, tylko o technice, ale te głowice są po prostu ładne. To prawdopodobnie najładniejsze elektroniczne głowice termostatyczne na rynku, na ile oczywiście głowica termostatyczna może być ładna. Jest to element, do którego widoku się przyzwyczajamy, jak w przypadku grzejnika, nie ma zdobić, natomiast dobrze by było, żeby nie szpecił. TH2, bo taki symbol nosi sterowana drogą radiową głowica systemu Bero, jest też dość mała, przynajmniej jeżeli porównywać ją z produktami konkurencyjnymi. Nie odbiega specjalnie wielkością od głowic analogowych.

Zawór termostatyczny M30

Głowice montuje się na zaworach termostatycznych dzięki gwintowi M30/1.5. Jest to obecnie najpopularniejszy system mocowania głowic termostatycznych. Montaż głowicy sprowadza się zwykle do odkręcenia, bez użycia narzędzi, starej głowicy i przykręceniu TH2 od Bero. Oczywiście czynność nie wymaga spuszczania wody z instalacji czy podobnych działań – jeżeli tylko mamy zawory termostatyczne, to działanie jest banalnie proste i poradzi sobie z nim każdy. Może zdarzyć się też, że zawór termostatyczny, który jest przy grzejniku ma inny standard mocowania głowicy i wtedy potrzebny jest adapter, który producent Bero pomoże dobrać. Ja przy niektórych grzejnikach mam mocowanie Danfoss i w związku z tym używam przejściówek, które mi zostały po poprzednio używanych zaworach. Oczywiście montaż w dalszym ciągu jest bardzo prosty i szybki.

Zawór termostatyczny - adapter

Centalka i głowica lub głowice jest już zestawem wystarczającym do działania systemu sterowania ogrzewaniem w podstawowym zakresie. Co więcej w przypadku mieszkania w bloku, może to być zestaw wystarczający, choć warto go rozszerzyć jeszcze o dodatkowe czujniki.

Bezprzewodowy czujnik temperatury i wilgotności

Do utrzymania zadanej temperatury w pomieszczeniu wystarcza właściwie sama głowica termostatyczna, gdyż wyposażona jest ona w termometr. Łatwo się jednak domyślić, że pomiar temperatury przy grzejniku nie jest pomysłem idealnym. Jest on obarczony wadami – po włączeniu grzania, przy grzejniku robi się najszybciej ciepło. A gdy zrobi się ciepło, należy zmniejszyć poziom grzania. Wtedy odczyty temperatury robią się bardziej realne i grzanie znowu trzeba załączyć. Ogrzewanie może być więc dużo płynniejsze, gdy do pomiaru użyjemy termometru oddalonego od grzejnika. I tu z pomocą przychodzi czujnik wilgotności i temperatury BT1.

Czujnik temperatury i wilgotności Bero

Jest to niewielkie urządzenie, które możemy umieścić z dala od grzejników, w miejscu gdzie nie pada bezpośrednio słońce i odczytywać rzeczywistą temperaturę w pomieszczeniu. Na podstawie pomiarów z tego czujnika system będzie sterował pracą jednej lub większej liczby głowic termostatycznych (jeżeli w pomieszczeniu jest więcej grzejników). Rozwiązanie proste i efektywne. Dodatkowym plusem są pomiary wilgotności, bo ten parametr środowiska jest także dla nas bardzo istotny. Powietrze w mieszkaniu nie powinno być ani zbyt suche (bo niezdrowo), ani zbyt wilgotne (bo niezdrowo i ryzykujemy rozwój pleśni). W każdym momencie będziemy mogli sprawdzić jaka jest temperatura i wilgotność w pomieszczeniach – czy to przez stronę www, czy przez aplikację w telefonie.

Oczywiście nic także nie stoi na przeszkodzie, żeby pomiary dołączyć do istniejącego już systemu monitorowania domu. Ja właściwie mam komplet temperatur w domu i np. rysuję na ich podstawie wykresy. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, żeby dołączyć dane z dodatkowych czujników systemu Bero. Tym bardziej, że są bezprzewodowe i łatwo je umieścić w dowolnym miejscu. Integracji z istniejącymi systemami inteligentnego domu poświęcę jednak osobny wpis, albo nawet serię wpisów.

Przekaźnik BP1 sterowany radiowo

Do czego służy przekaźnik, to chyba nikomu z czytelników tego bloga nie trzeba tłumaczyć. Jak się jednak ma przekaźnik do systemu sterowania ogrzewaniem? Może mieć bardzo wiele zastosowań. Możemy sobie wyobrazić przez chwilę, że nie mamy tradycyjnych grzejników z głowicami termostatycznymi, a za ogrzewanie odpowiada grzejnik elektryczny albo inne urządzenie elektryczne (nagrzewnica z wentylatorem, dodatkowa pompa na osobnym obwodzie, itp.). W takim wypadku możemy skonfigurować system tak, żeby nagrzewał pomieszczenie załączając przekaźnik, gdy konieczne jest dostarczenie ciepła. Skąd wiadomo kiedy jest potrzebne? Z odczytów czujnika BT1, który w takim wypadku musi być w systemie.

Grzejnik to dość jasny przykład, pozwalający zrozumieć zasadę. Przekaźnik natomiast najczęściej jest stosowany do sterowania pracą kotła. Niezależnie od tego, z jakim kotłem mamy do czynienia (czy jest to ekogroszek, pellet czy piec gazowy), zwykle posiada on wejście dla termostatu. Na najprostszym możliwym przypadku przez zwarcie lub rozwarcie styku informujemy, że potrzebne jest dostarczenie ciepła do obiektu lub też nie. Ta informacja albo załącza kocioł lub pompę obiegową albo ją wyłącza. Oczywiście wiele osób zaraz zauważy, że w dzisiejszych czasach mamy przecież w kotłach sterowanie pogodowe i grzanie na podstawie krzywych grzewczych. Słusznie, sam 4 lata temu o tym pisałem. Natomiast krzywe grzewcze nigdy nie są dobrane idealnie, a warunki atmosferyczne to nie tylko temperatura, dlatego instalacje z pogodówkami także potrzebują informacji czy w domu nie jest za ciepło. A gdy jest, sterownik kotła obniża o pewną wartość temperaturę wody idącej na grzejniki. A skąd wie, że w domu jest za ciepło lub wymaga on dogrzania? Choćby z systemu Bero, dzięki przekaźnikowi BP1 i czujnikowi BT1.

Oczywiście to czy jest za ciepło w domu czy nie, powinno zależeć od tego jaką temperaturę docelową ustawimy. W szczególności możemy obniżyć ją wyjeżdżając na kilka dni na narty, a dzień przed powrotem podwyższyć, żeby dom się nagrzał, zanim do niego wejdziemy. Dom możemy także wychładzać, gdy wychodzimy do pracy. Mało tego, może to zrobić za nas Bero, na podstawie lokalizacji wszystkich telefonów wszystkich domowników. Ostatnia osoba wychodzi z domu – temperatura w domu obniżana jest do ekonomicznej. Ktoś wraca – znowu grzejemy komfortowo.

Można pomyśleć, że to dobra sprawa i głowice wtedy nie są potrzebne. Oczywiście nie są obowiązkowe, ale pójdźmy dalej w rozważaniach. Do domu wraca jeden z domowników, więc ogrzewanie trzeba włączyć, ale tylko w jego pokoju, w salonie i w kuchni. Gdy mamy głowice, to nic prostszego – gdy pojawi się domownik, wybrane głowice podwyższają temperaturę do komfortowej, a kocioł zaczyna grzać. Sprytne prawda? A co jak jest bardzo słoneczny dzień i pomieszczenia, w których ma być ciepło, są już nagrzane (bo są w południowej częsci domu)? Głowice nie muszą się otwierać, bo temperatura jest właściwa albo wyższa, w związku z tym kocioł nie musi startować, bo żadna głowica termostatyczna nie ma zapotrzebowania na ciepło. Ale za chwilę wróci lokator pokoju po północnej stronie budynku, w którym zrobiło się trochę chłodniej. Gdy podniesienie temperatury do komfortowej będzie wymagało dogrzania pokoju, wtedy otworzy się głowica, a przekaźnik poinformuje automatykę kotła, że pora startować.

Ogrzewanie podłogowe

Elementem, którego ja nie wykorzystam, bo nie mam „podłogówki” jest listwa bezprzewodowa do sterowania ogrzewaniem podłogowym, oznaczona symbolem HB2. Do kompletu należy dokupić siłowniki elektrotermiczne, które także oferuje producent systemu, natomiast możemy użyć już posiadanych, na przykład dostarczonych z rozdzielaczem do ogrzewania podłogowego. Najistotniejsza jest więc listwa HB2. Montuję się ją na szynie DIN. Jedna listwa pozwala na sterowanie 12 siłownikami, więc tyloma strefami grzania. Całkiem sporo, biorąc pod uwagę, że do jednej centralki możemy dołączyć 4 takie listwy.

Co jeszcze można dodać?

Oto i cały kompletny system. Trudno sobie wyobrazić co jeszcze można do niego dodać, jeżeli nie chcemy mocno ingerować w samą pracę kotła, uznając, że to domena innego sterownika. A co, jeśli nie chcemy tego uznać, a mamy kocioł na ekogroszek? Dlaczego akurat na ekogroszek? Bo w przeciwieństwie do kotła gazowego, czy innego w pełni automatycznego, ekogroszek wymaga pewnych ustawień i większej kontroli. W kotle gazowym nie ma finezji, spalamy gaz i tyle. Kocioł węglowy to jest urządzenie warte rozważań – ekogroszek może się skończyć, może mieć inne parametry niż kupiony wcześniej, może potrzebować więcej powietrza do spalania, może trafić się bryłka, która zerwie zawleczkę i ślimak przestanie podawać paliwo, płomień może się cofnąć do ślimaka. Człowiek, który ma kocioł na ekogroszek, wie że ma kotłownię. Nie siedzi bezproduktywnie przed telewizorem, tylko czasem się rozerwie schodząc do kotłowni, żeby zobaczyć co tam słychać. Chyba, że ma internetowy sterownik kotła na ekogroszek, to nie musi. A jak już ma, to może oba systemy połączyć i spójnie nimi sterować.

Komfort cieplny to z jednej strony grzanie zimą, ale też sterowanie klimatyzacją latem. I co? Na razie nic. Bero jednak się rozwija, a sterowanie klimatyzacją też jest bardzo ciekawym tematem. Zresztą na logikę – co mają robić latem ludzie, którzy za główny biznes obrali sobie sterowanie systemami ogrzewania. Oczywiście, zawsze gdzieś jest sezon grzewczy, ale też są miejsca gdzie zawsze jest za ciepło. Po co sobie zamykać te rynki? Dlatego mam przekonanie, że Bero niedługo obsłuży także klimatyzację.

Sterowanie

I tak dochodzimy do punktu, który najbardziej odróżnia dom z Bero od domu z tradycyjnymi głowicami termostatycznymi. Sterować ogrzewaniem przez Bero możemy na kilka sposobów. Mamy aplikacje na Androida i iOS. W aplikacji można zrobić wszystko i jest to bardzo wygodne. Możemy więc skonfigurować cały system, obsługiwać go, zmieniając dowolnie temperatury i programy tygodniowe. Możemy też nadać innym osobom uprawnienia do naszej centralki. Oczywiście nie musimy ograniczać się do jednej centralki. Możemy obsługiwać ich wiele – bądź to własnych, bądź udostępnionych. Telefon może być także naszym lokalizatorem – możemy sterować ogrzewaniem na podstawie informacji, czy jesteśmy w pobliżu domu, czy też nie.

Interfejs systemu Bero - Android

Sterowanie przez telefon jest bardzo wygodne, jednak mi bardzo się podoba, że nie trzeba się do tego ograniczać. Wielu producentów systemów jest tak zapatrzonych w smartfony, że nie dostrzegają, że nie jest to jedyna droga. Sterowanie ogrzewaniem przez Internet jest także możliwe przez myBero.com. Logujemy się i mamy dostęp do wszystkich funkcji, które są w aplikacji, jednak w sposób przystosowany do komputerów. Ja na przykład wolę modyfikować programy dla poszczególnych pomieszczeń właśnie przez stronę, bo jest to najwygodniejsze.

myBero - interfejs www

Poza tym dochodzi jeszcze API, czyli możliwość integracji z systemami automatyki domowej. Przykładowo – gdy uzbrajamy alarm, to ogrzewanie powinno przejść w tryb ekonomiczny. A gdy w salonie jest nadal ruch, mimo późnej pory, to należy uznać, że jeszcze za wcześnie, żeby obniżać tam temperaturę, mimo, że zwykle tak robimy o tej porze. Przykładów można wymyślić wiele.

Natomiast jest jeszcze jedna, bardzo istotna rzecz – to centralka jest urządzeniem zarządzającym, nie serwis Bero. Co więcej, gdy włączamy aplikację w telefonie, a jesteśmy w zasięgu swojej sieci lokalnej, to komunikacja jest lokalna. Ma to bardzo dużą zaletę – w razie awarii dostępu do Internetu, nadal mamy kontrolę nad systemem ogrzewania, co nie przy każdym systemie jest takie oczywiste. Integracja z inteligentnym domem, także nie musi wychodzić poza sieć lokalną.

Dla kogo jest automatyzacja ogrzewania?

Moim zdaniem dla każdego, kto ceni komfort i oszczędności. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że dobranie odpowiedniej temperatury i wilgotności przyczynia się do wzrostu komfortu (a dla zdrowia też nie jest obojętne). Intuicyjnie nie ma też problemu z uzasadnieniem oszczędności, znacznie gorzej jest z konkretnym ich policzeniem.

Producent chwali się, że dzięki Bero można zaoszczędzić 30% kosztów ogrzewania. Zresztą nie jest w tym odosobniony, bo 30% to chyba jakaś magiczna wartość, często przywoływana przez różnych producentów. Jestem w stanie uwierzyć, że przy pewnych założeniach jest to możliwe, a w skrajnych przypadkach da się oszczędzić nawet więcej. Dużo zależy od tego co jest dla nas punktem wyjścia, jak użytkujemy budynek (jak często wyjeżdżamy, czy mamy stałe godziny pracy), jakie są warunki zewnętrzne (gdzie jest budynek, z kim sąsiadujemy, jaka jest akurat zima), a także w jakim stopniu wdrożymy system i jak go ustawimy.

Ja jestem zawsze raczej ostrożny w przecenianiu tego ile da się zaoszczędzić, ale też staram się wszystko możliwie dobrze przekalkulować. To czego jestem pewien z kilkuletnich obserwacji, to oszczędności z wychłodzenia domu podczas kilkudniowego zimowego wyjazdu na święta czy na narty. Słyszałem już wiele głosów, że z wychłodzenia domu nie ma żadnej oszczędności, bo trzeba go potem nagrzać, na co się zużywa energię. To prawda, że zużywa się, ale zastanówmy się, od czego zależą straty ciepła w budynku (konkretnym, bez rozważań o ociepleniu)? Od różnicy temperatur między wnętrzem a tym co na zewnątrz. Mniej więc tracimy ciepła gdy na zewnątrz jest cieplej, ale też gdy wewnątrz utrzymujemy niższą temperaturę. I na tym głównie zyskujemy.

Oczywiście budynek ma pewną bezwładność cieplną, zwykle nawet dużą. Dlatego w moim przypadku, w domu w zabudowie szeregowej, przy tygodniowym wyjeździe nie zyskuję powiedzmy 150-200kg ekogroszku, które normalnie spalam w ciągu mroźnego tygodnia, tylko 30-60kg. Po pierwsze przy obniżonej temperaturze nadal woda w grzejnikach jest ogrzewana w pewnym stopniu (nie może zamarznąć), poza tym dzień-dwa przed powrotem włączam ogrzewanie i początkowo zużywam więcej opału, bo dom faktycznie trzeba nagrzać. Natomiast jak bym nie liczył, wychodzi na to, że około 2% rocznego zużycia opału zaoszczędzam podczas jednej zimowej nieobecności w domu. Przy trzech wyjazdach w roku mamy już około 6% oszczędności. Do tego należy doliczyć oszczędności codzienne. Wychładzanie dolnego piętra na większość nocy i całości gdy nikogo nie ma w domu. To niestety dużo trudniej oszacować, ale myślę, że można bardzo zachowawczo założyć 5-10% rocznych oszczędności, choć myślę, że jest więcej. Razem powiedzmy, że daje to 10-15% oszczędności w kosztach ogrzewania, licząc od sytuacji, w której już się oszczędza – z tradycyjnymi głowicami termostatycznymi i sterowaniem pogodowym. Jeżeli ktoś montuje system automatyki, a wcześniej używał bardziej tradycyjnej instalacji – oszczędzi jeszcze więcej. Zaznaczam, że to bardzo ostrożne szacunki, oparte na obserwacjach mojego domu i stylu życia jego mieszkańców, mogą nie być uniwersalne.

Czy 10% lub 15% to dużo? Oczywiście zależy jak to patrzeć, natomiast można to do czegoś odnieść. Od pewnego czasu zastanawiam się nad ociepleniem dachu. To także robi się dla komfortu i dla oszczędności. Według różnych szacunków termoizolacja dachu daje 5-15% oszczędności. Czyli mniej od automatyzacji sterowania ogrzewaniem (w moim przypadku). Czas zwrotu z inwestycji w izolację jest nieporównywalnie dłuższy, bo jest ona znacznie droższa. Co nie znaczy, że termoizolacji nie warto także zrobić.

A kto może najwięcej zaoszczędzić? Osoby, które mają domy lub mieszkania, w których bywają tylko okazjonalnie. Mają możliwość ustawienia komfortowej temperatury na swój przyjazd i jednocześnie wyłączenia ogrzewania (lub pracy w trybie bardzo ekonomicznym), gdy nikogo nie ma. W tym wypadku oszczędności mogą być gigantyczne, przy zachowaniu pełnego komfortu.

Natomiast warto też pamiętać, że oszczędności to nie tylko regulacja temperatury, to także funkcje dodatkowe. Weźmy na przykład opomiarowane mieszkanie z licznikami ciepła. Otwieramy okno, żeby wywietrzyć mieszkanie. W tym momencie powinniśmy zakręcić tradycyjną głowicę termostatyczną, bo w przeciwnym wypadku zawór otworzy się w pełni, a licznik ciepła będzie pracował intensywnie. Po wietrzeniu powinniśmy ponownie ustawić ogrzewanie. Oczywiście nie wszyscy o tym pamiętają. A co zrobi głowica Bero, gdy spadnie temperatura? Nie otworzy się, tylko zamknie. Dzięki funkcji wykrywania otwarcia okna, przez nagły spadek temperatury, zamknie się na czas wietrzenia. Nie musimy o tym pamiętać. To też potencjalna oszczędność.

To co mam kupić?

Przyznam szczerze, że gdy pierwszy raz trafiłem na stronę myBero.com, to wcale nie wydawało mi się to oczywiste. Teraz już mam jasną wizję całego systemu. Mam nadzieję, że lektura tekstu do tego momentu sprawiła, że wszystko jest jasne, jednakże pokuszę się o przedstawienie trzech scenariuszy.

M3 – 2 pokoje

Typowy przykład mieszkania. Załóżmy, że mamy sypialnię i salon, kuchnię i łazienkę. Przekłada się to na cztery grzejniki. Ogrzewanie zbiorcze, więc jedyne czym możemy sterować to głowice na grzejnikach. Zestawem minimum będzie więc centralka i dwie głowice termostatyczne do pokoi (jest nawet taki zestaw), bo stawiamy na komfort. Jeżeli zależy nam na dodatkowej oszczędności, to powinniśmy dołożyć trzecią do kuchni. Nad łazienką można się zastanawiać, ale często przyjmuje się, że tam warto grzać cały czas.

Gdy zależy nam na jeszcze większym poziomie komfortu, to powinniśmy kupić czujniki wilgotności i temperatury. W pierwszej kolejności do sypialni, potem do salonu, ewentualnie do kuchni. Badanie wilgotności jest szczególnie istotne, gdy np. w mieszkaniu suszymy pranie albo gdy wcześniej były problemy z grzybem na ścianach.

Jak konfigurujemy? Ustalamy 3 temperatury – ekonomiczną, komfortową i komfortową plus. W salonie w dzień, gdy domownicy są poza domem, pewnie będzie ekonomiczna. Po powrocie zmieni się na komfortową, a na sam wieczór, gdy aktywność ogranicza się często do oglądania tv – na komfortową plus. Nawet nie musimy określać, kiedy wracamy do domu z pracy, gdy nasze godziny nie są regularne – możemy oprzeć się na lokalizacji telefonów domowników. Na noc znowu przechodzimy do temperatury ekonomicznej. W sypialni odwrotnie – na noc komfortowa (zależnie od tego co to dla kogo oznacza), w dzień ekonomiczna, a tuż przed pobudką i przed zaśnięciem – komfortowa plus. W kuchni pewnie po południu komfortowa, a poza tym ekonomiczna. Na dłuższe wyjazdy – grzanie wyłączone, czyli temperatura ochrony przed zamarzaniem.

Domek z własnym kotłem (gaz, ekogroszek, pellet)

Po pierwsze można podejść do problemu sterowania ogrzewaniem jak w przypadku mieszkania i postawić na głowice termostatyczne na grzejnikach. Można też temat postąpić odwrotnie – kupić zestaw z centralką, przekaźnikiem i czujnikiem. Mamy wtedy klasyczne ogrzewanie z termostatem pokojowym, natomiast rozbudowane o monitorowanie środowiska i możliwość sterowania ogrzewaniem, także spoza domu. To dobry start, a dla zwiększenia komfortu dokupujemy głowice termostatyczne i kolejne czujniki. A jak mamy ogrzewanie podłogowe to także listwę do sterowania HB2 wraz z siłownikami.

Przy większym obiekcie możliwości programowania są znacznie szersze. Tutaj jedynie fantazja ogranicza właściciela. I przyzwyczajenia pozostałych domowników, rzecz jasna.

Biuro z kilkoma pokojami i własnym kotłem

Załóżmy, że pokoi jest kilka, pracownicy siedzą po 2-3 osoby w pomieszczeniu, w godzinach pracy, ale nie są one regularne. Poza tym czasem wyjeżdżają, nie ma sensu utrzymywać komfortowej temperatury wszędzie przez cały czas. A w weekendy, to wogóle w firmie nikt nie siedzi, bo stawiamy na równowagę między życiem prywatnym i służbowym.

Centralka musi być. Jest własny kocioł, gazowy, więc warto dołożyć przekaźnik sterujący pracą kotła. Ponieważ chcemy osobno sterować temperaturami to potrzebne będą głowice w każdym pomieszczeniu. Czujniki temperatury i wilgotności nie są konieczne, ale możemy je dokupić dla płynniejszej pracy głowic i lepszego monitoringu środowiska. Oczywiście nie musimy do każdego pomieszczenia.

Firma jest nowoczesna, więc pracownicy mają smartfony. Nie będzie więc problemu, żeby normalną temperaturą była ekonomiczna, a podnosiła się dopiero gdy ktoś z danego pokoju pojawi się w firmie. Tak samo ogrzewanie zmniejszy swoją intensywność, gdy wyjdzie ostatni lokator danego pokoju. Na noc pewnie zostawimy temperaturę ekonomiczną, ale w piątek po południu przestawiamy na temperaturę ochrony przed zamarzaniem. Dzięki temu przez weekend kocioł pewnie wcale nie będzie pracował. Oczywiście ogrzewania nie włączymy w poniedziałek rano, tylko pewnie w niedzielę w nocy, ale przecież używając Bero to nie problem.

Podsumowanie

Bero robi wrażenie? Na mnie zrobił. Największe chyba prostota obsługi i instalacji systemu. Mamy coś, co daje duże możliwości, a jednocześnie prawie każdy powinien sobie poradzić z instalacją. Co więcej, powinien także poradzić sobie z prawidłowym wykorzystaniem systemu.

Natomiast od strony technicznej najbardziej doceniam głowice termostatyczne sterowane radiowo. To jest ten element, którego nie da zrobić w sposób estetyczny domowymi metodami. Trochę podobnych urządzeń już widziałem i mam pełne przekonanie, że Bero to jest to czego szukałem.

Poza tym bardzo duże wrażenie robi też zasięg centralki. Trochę dla sportu postawiłem ją na górnym piętrze i wybrałem się z czujnikiem na spacer. Zasięg miał na dużej części mojej ulicy, a nawet na sąsiedniej ulicy, dwa rzędy domów dalej. Dzięki temu nie będzie problemu z zainstalowaniem sterowania w firmie mieszczącej się w różnych budynkach, nawet używając jednej centralki.

To co moim zdaniem można rozbudować, to uprawnienia. Pewnie większość stwierdzi, że bez sensu, ale ja bym chciał móc nadać komuś uprawnienia do sterowania ustawieniami tylko w wybranych pokojach. Albo tylko wyboru temperatury wśród wcześniej zdefiniowanych. W tej chwili mogę dać komuś uprawnienia do podglądu, konfiguracji (ale bez nadawania uprawnień) oraz pełne uprawnienia.

Znalazłem też jedno zastosowanie, do którego myBero nadaje się na razie słabo – pensjonat. Żeby w takich warunkach system inteligentnego sterowania ogrzewaniem sprawdził się dobrze, trzeba dać gościom możliwość kontroli nad temperaturą w pokoju. Oczywiście rozsądnie będzie obniżać temperaturę do ekonomicznej, gdy gościa nie ma w pokoju (np. wyjął kartę z czytnika zapalającego światło), ale gdy jest, powinien sam móc ustawić parametry grzania. Oczywiście można zbudować prosty interfejs dla gościa, bo mamy możliwości integracji, jednak liczę, że Bero rozwiąże to wkrótce wewnątrz swojego systemu.

Na pewno w przyszłości będę wykorzystywał możliwości integracji Bero z moim systemem inteligentnego domu. Bo chociaż producent położył duży nacisk na kompletność systemu, to po to się tworzy jeden centralny system, żeby nie wykorzystywać jego możliwości. Ale to już temat na kolejne wpisy…

Reklamy

8 Responses to Sterownie ogrzewaniem w domu, mieszkaniu lub firmie – system Bero

  1. Marcin B. says:

    a gdzie można to API obejrzeć?

  2. Moogi says:

    Też jestem zainteresowny API ale na stronie producenta nie moge znaleźć

  3. techniczny says:

    Po opis API niestety trzeba na razie zgłosić się do producenta, nie jest jeszcze opisane w publicznym miejscu. Ja przynajmniej tak je poznałem. Natomiast postaram się wkrótce opisać kilka przykładów użycia i pewnie wszystko stanie się jasne.

    • MvincM says:

      Witam.

      Mieszkając na wsi internet jest lub go nie ma… Nie ma prostej zależności: jest prąd = jest internet. Do sterowania/komunikacji chcę również wykorzystać SMS (proste komendy do podstawowych zadań/diagnostyki).

      Czy system ten ma własny moduł GSM a jak nie to czy Twoim zadaniem API + dowolne openwrt + modem GSM do SMS by zagrał? Generalnie wszystko sprowadza się do API moim zdaniem…

      Co sądzisz?

      Pozdrawiam
      MvincM

      • techniczny says:

        Według mnie możliwości jest przynajmniej kilka.
        1. Można dowiedzieć się u producenta Bero o możliwość podłączenia do systemu modemu. Może mają jakąś wersję, bo w API widać ślady obsługi GSM.
        2. Jak już stawiać OpenWRT z modemem, to można sobie zrobić łącze zapasowe przez ten modem, zamiast sterować SMS.
        3. Można, jak piszesz, wpiąć się do API Bero i sterować ogrzewaniem na poziomie SMSów, nie powinno być to problemem.
        4. Jeżeli brak internetu nie jest bardzo częsty, a wychłodzony dom jest potencjalnie dużym problemem, to można sprawdzać łącze i przy problemach po prostu przez API włączać ogrzewanie. Ewentualnie połączyć to z punktem 2.
        5. Można wykorzystać centralkę alarmową, jeżeli ma komunikację GSM i sterowanie wyjściami. Wtedy przez API spinamy centralkę alarmową i ogrzewania i sterujemy wykorzystując GSM bez inwestycji w dodatkowy modem.

  4. MvincM says:

    Dziękuję za informacje! Cenne!

    Ad. 1 – napiszę do producenta, może coś jest skoro ślady widać.

    M

  5. Tomek says:

    Witam. Mieszkam w domu już 6 lat i na początku byłem bardzo za takim systemem sterującym ogrzewaniem. Ale muszę przyznać, że za pomocą termostatu podpiętego do pieca i zwykłych termostatów grzejnikowych udało mi się tak ustawić temperaturę w poszczególnych pokojach, że taki system niewiele by już wniósł. Myślę, że by lekko poprawił obecny stan, ale czy ponoszenie takich kosztów byłoby opłacalne. No i jeszcze dochodzi utrzymanie takiego systemu. Mój jest bezawaryjny :). Poza tym palę pelletem, który jest stosunkowo tani więc finansowe oszczędności byłyby niewielkie. Ale samo zagadnienie jest super ciekawe i sam z chęcią bym porozmawiał z kimś, kto ma taką automatykę w domu aby usłyszeć od niego zalety i wady rozwiązania. Pozdrawiam.

    • techniczny says:

      Każdy musi przeliczyć sobie sam i zdecydować. Ja swoje założenia przedstawiłem i u mnie się opłaca oszczędzać. Natomiast dużo zależy od stylu życia i przyzwyczajeń.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: