Sterowanie inteligentnym domem przez telefon komórkowy

Jestem zwolennikiem automatyzacji i uważam, że inteligentne domy powinny wymagać jak najmniejszej ingerencji ze strony domowników. To ciągi zdarzeń i odczyty z czujników powinny wywoływać określone akcje. Jednak to wola mieszkańców jest najważniejsza i dlatego do systemu automatyki domowej potrzebny jest pilot. A co może być w obecnych czasach lepszym pilotem niż smartfon?

Oczywiście trudno o zupełnie uniwersalny pilot, chyba, że ma się zintegrowany system automatyki domowej, co jest najlepszym rozwiązaniem. Najbardziej narzucającym się rozwiązaniem jest użycie protokołu HTTP (lub HTTPS). Za jego pomocą można sterować wieloma urządzeniami udostępniającymi API. Wśród nich jest zarówno mój system automatyki domowej, jak i większość budowanych przeze mnie urządzeń (można więc nimi sterować bezpośrednio lub przez centralny system), czy chociażby opisywany ostatnio system sterowania ogrzewaniem Bero, ale także wiele serwisów internetowych. Read more of this post

Uszkodzony port zasilania w Rikomagic mk802 iiis

Od jakiegoś czasu mam podłączony do kina domowego i telewizora mały komputerek z Androidem. Świetnie się sprawdza w parze ze Spotify. Niestety dzisiaj uszkodziłem w nim port zasilający (micro USB). Gniazdka przy mojej precyzji nie jestem w stanie wlutować ponownie do płytki. Swoją drogą to średnie rozwiązanie, biorąc pod uwagę, że urządzenie nie jest wyposażone we włącznik (trzeba więc czasem wyjąć wtyczkę zasilania i włożyć ją ponownie).

Zasilania nie da się podłączyć przez drugi port micro USB (OTG). Da się natomiast to zrobić przez jedyny pełnowymiarowy port USB. Oczywiście potrzebny jest odpowiedni kabel do zasilania i tracimy przez to jedeno z gniazd. Nadal możemy jednak używać portu oznaczonego jako OTG, więc nie jest źle.

Jeżeli więc ktoś jest w podobnej sytuacji i spisał już mk802 na straty, to niepotrzebnie.

Janosik pomaga mi unikać zbójów przydrożnych

Jeżdżę ostrożnie i wolno. Ba, nawet przepisowo, szczególnie w mieście. Wbrew pozorom da się, kwestia przyzwyczajenia. W pewnym momencie człowiek dorasta i zdaje sobie sprawę, że pośpiech się nie opłaca i to w różnych kontekstach. Do pracy jadę przepisowo 10 minut, a jak się bardzo spieszę to 8-9. Jako, że najczęściej jeżdżę do pracy (tak, to smutne), te obliczenia skłoniły mnie do przemyśleń i zmiany stylu jazdy. Tym bardziej, że w połowie przypadków po dordze mijam straż miejską z fotoradarem (w końcu jadę odcinkiem nowej 2-pasmowej drogi, z ograniczeniem prędkości). Często też zaczaja się jakiś patrol w którymś z innych miejsc. Co tu dużo pisać – prawie każdy wie, jak to wygląda.

Rząd zaplanował na ten rok w budżecie wpływy z mandatów na poziomie miliarda dwustu milionów złotych (1200000000 PLN) i aby go zrealizować kupuje masę nowych fotoradarów. Na pewno też będzie się można spodziewać w związku z tym wzmożonej aktywności panów z suszarkami w dochodowych miejscach (tak, tak, niebezpiecznych, bo przecież o nasze bezpieczeństwo chodzi). A pewnie i gminy przy pomocy swoich służb będą chciały podratować trochę budżety, tym bardziej, że minister Rostowski zapowiedział, że zadłużanie bez pamięci musi się skończyć.

Read more of this post

Zrzut ekranu telefonu z Androidem

Ostatnio stałem się szczęśliwym posiadaczem telefonu Samsung Galaxy ACE, poznaję więc tajniki Androida. Na marginesie muszę napisać, że telefon i sam Android bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Telefon kosztował mnie mniej, niż warta jest moja używana Nokia E72 (której aktualnie się pozbywam, bo przejściach z nieuczciwym kupującym na Allegro), a potrafi dużo więcej. Do jakości wykonania także nie można się przyczepić, z zakupu więc jestem bardzo zadowolony.

Do rzeczy jednak. Ponieważ mam zacięcie programistyczne, rozgryzam różne narzędzie okołoprogramistyczne. Ponieważ zostałem ostatnio zainspirowany do zajęcia się problemem zrzutów ekranu, które jakoby wymagały „rootowania” urządzenia, postanowiłem przyjrzeć się, jakie możliwości daje Android SDK, który mam zainstalowany na swoim Ubuntu. Krótka lektura, pozwoliła odnaleźć w katalogu tools (podkatalogu Android SDK, rzecz jasna) program ddms (Dalvik Debug Monitor). Po uruchomieniu go i podpięciu telefonu przez USB (musi być włączony tryb debugowania), mogłem zaznaczyć nazwę mojego urządzenia, a następnie wybrać Device/Screen Capture. Ta czynność wystarcza, żeby na ekranie komputera pojawił się wykonany właśnie zrzut ekranu:

Oczywiście program ddms występuje także w Android SDK dla innych systemów operacyjnych (np. Windows). Dla użytkowników Ubuntu istotna może być natomiast informacja, że aby telefon był poprawnie obsługiwany, to urządzenie musi mieć właściwe prawa dostępu. Ja dopisałem regułę udev:

SUBSYSTEM==”usb”, ATTR{idVendor}==”04e8″, ATTR{idProduct}==”689e”, MODE=”0666″, GROUP=”plugdev”

w pliku /etc/udev/rules.d/51-android.rules. Aby uzyskać identyfikatory producenta i produktu wymienione wyżej, wystarczy wydać komendę lsusb i odnaleźć właściwą linię:

Bus 002 Device 007: ID 04e8:689e Samsung Electronics Co., Ltd

Powyższeej modyfikacji nie robiłem oczywiście tylko po to, żeby zrobić testowy zrzut ekranu. Jest ona konieczna, żeby bezpośrednio ze środowiska programistycznego uruchamiać programy na telefonie i je debugować.

Aktualizacja:

Jak zauważył kolega Pyciu we wpisie zrzut ekranu można zrobić bajecznie prosto – trzymając „wstecz” wystarczy wcisnąć środkowy przycisk. Zrzut zapisywany jest na karcie pamięci. Nie wiem czy działa to w każdym telefonie, ale na Galaxy Ace sprawdza się rewelacyjnie.